Lily Evans

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Lily Evans

Pisanie by Lily Evans on Wto Sie 24, 2010 6:59 pm

Imię: Lily
Nazwisko: Evans
Data urodzenia: 30 stycznia, 1960
Rok nauki: Piąty
Czystość krwi: Zbrukana. Więcej w niej krwi mugolskiej niźli czarodziejskiej.
Status majątkowy: Przeciętny
Miejsce zamieszkania: Wielka Brytania, Manchester. Dom państwa Evans mieści się nieopodal szubrawej uliczki Spinner's End. Jest to skromna posiadłość wraz z zadbanym ogródkiem podczas wakacji pielęgnowanym przez najmłodszą córkę, Lily. Trawnik wyróżnia się na tle szarych i pozbawionych wyrazistości zieleńców - za płota pomalowanego w fantazyjne żółte słoneczniki nieśmiało wyłaniają się róże w kolorze fuksji oraz żonkile. Pokój driady mieści się na poddaszu. Przez monumentalne okno wpada smuga jaskrawego światła, twarz muzy zaś łaskoczą nieustannie ciepłe promienie słońca. Ściany mają przyjemną barwę dojrzałej pomarańczy, natomiast mahoniową podłogę wyściela puszysty, rubinowy dywan. Na biurku piętrzy się stos ręcznie zapisanych notatek. Na tęczowym sznurku zwisającym z nisko sklepionego sufitu zawieszone są nieliczne fotografie rudowłosej dzierlatki z posępnym młodzieńcem o haczykowatym nosie, złoto-czerwony herb z ozdobną literą ,,G" oraz ilustracje przedstawiające jednorożce, testrale, psidwaki, centaury i krasnoludy. W powietrzu unosi się zapach cynamonu.
Rodzina: Wielu czarodziejów z dumą prezentuje swe drzewo genealogiczne. Niewielu z nich jednak ma odwagę wspomnieć o tym, że płynie w nich kropla mugolskiej krwi. Żyły Lily Evans zaskakują przewagą szlamu. Jej calusieńka rodzina jest niemagiczna. Może zatem niefrasobliwie chełpić się objawieniem talentu w rodzie od pokoleń pełnym mugoli. Matka Elena jest wysoką kobietą o dobrotliwym spojrzeniu ciepłych oczu o odcieniu malachitu. Pała namiętnością do przeglądania prasy, słuchania muzyki klasycznej oraz zaczytywania się w słodko-kwaśnych romansach z bohaterami będącymi półgłówkami. Na rogu ulicy prowadzi przemiłą herbaciarnię, gdzie piecze wyborne ciasta i parzy kawę dla wybrednej klienteli, choć od kilku miesięcy ambitnie i konsekwentnie dąży do wydania własnej autobiografii. Ojcem Lily jest Dorian, pan o sumiastych wąsach i rudoblond włosach przeplatanych pasmami siwizny. Na jego nosie goszczą rogowe okulary, mężczyzna zaś przechadza się po pokojach z zamyśloną milą, co rusz zaskakując absurdalnymi uwagami. Uchodzi za dobrego lekarza w renomowanym szpitalu, dlatego zwykle czas spędza w klinice, skazując żonę i córki na samotność. Cieszy się jednak zaufaniem i nie stroni od egzaltowanego okazywania uczuć małżonce, obdarzając ją drogimi prezentami. Lily z oporem wspomina o starszej siostrze. Z Tunią pokłóciły się kilka lat temu. Dzierlatka skutecznie ignoruje ją podczas letnich wakacji, co tylko rodzi w sercu driady nieprzyjemny ból i kłucie. Choć usilnie pragnie okazać siostrze zainteresowanie, ta ordynarnie nie pozwala jej móc naprawić wszelakich krzywd, manewrując długą szyją i kręcąc nią przecząco jak żyrafa.
Przynależność (dom): Gryffindor
Przedmioty: zaklęcia, transmutacja, obrona przed czarną magią, opieka nad magicznymi stworzeniami, historia magii, astronomia, zielarstwo, eliksiry, numerologia, mugoloznastwo, starożytne runy
Popiera: Dumbledore'a

Wygląd: Kroczy kwiecistą łąką niczym nimfa drzewna, tańcząc wśród soczysto-zielonych pasm flory, swą cudacznością przyciągając pełne uwielbienia i zafascynowania spojrzenia elfów, krasnoludów, centaurów, leśnych stworzeń razem z nią igrających na łonie natury. Jej śnieżnobiałe stopy ocierają się o karminowe hiacynty. Schyla się, by móc zerwać kwiaty, a następnie wpiąć jeden z nich we włosy, pozostałe zaś rośliny wkłada do porcelanowego wazonu ręcznie ozdabianego fikuśnymi ornamentami. Uśmiech cherubina nie schodzi z jej bladoróżowych usteczek, rozchyla je nieświadomie, z fascynacją przyglądając się młodym jednorożcom ze srebrzystą sierścią połyskującą w blasku księżyca. Zanurza swą filigranową dłoń w grzywie stworzenia, spojrzenie czarujących szmaragdowych oczu skupiając na strumyku szumiącym w oddali. Alabastrowe czoło ma usiane kilkoma zmarszczkami, wydatny nos zaś pokryty dużą ilością naraz piegów. Nieliczne niedoskonałości młodzieńczego wieku przyprószają korne lica o barwie intensywnego karmazynu, a rozświetlający facjatę uśmiech tworzy dziecinne zagłębienia w szczupłych polikach. W migdałowych, dużych oczach igrają buntownicze ogniki, spojrzenie leśnej driady jest jednak nieco zamglone i zamroczone. Nad nimi prezentuje się kształtny i wyrazisty łuk brwiowy. Jej abstrakcyjna dusza dryfuje gdzieś w przestworzach, klapki na powiekach skutecznie uniemożliwiają bliskie spoufalanie z rutyną codzienności. Okrągłą twarzyczkę okalają kosmyki rozwichrzonych, kasztanowych włosów. Ognista grzywa jak u lwa wpada niestrudzenie do hipnotyzujących patrzałek, skutecznie zasłaniając szerokie pole widzenia. Płomieniste pukle układają się w łagodne fale, spływając swobodnie po plecach. Na głowie muzy z dumą prezentuje się etniczna, krzykliwa bandana. Wyrazistość przeplata się z ekspresyjnością, nadając miana kuriozalności i ekstrawagancji. Driada głowę zatapia w rozłożystej koronie drzew, jej czupryna mieni się ciemnymi gałązkami. Nimfa jest wysoka, przewyższa elfy i krasnoludy. Spod koronkowej sukieneczki wysuwa się kanon subtelnej kobiecej sylwetki. Pierś unosi się delikatnie w rytm miarowego oddechu, nazbyt zaokrąglone biodro zahacza o mroczny amok płaczącej wierzby, długie kończyny stawiają sprężyste, dumne kroki. Driada zatrzymuje się, słysząc plusk wody będący echem melodii. Spuszcza skromnie wzrok, ukazując gęstą firanę rzęs. Do jej uszu dochodzi słodka nuta liry. Tropem zbłąkanej duszy podąża czekoladowy kuguchar, wierny towarzysz i kompan do wysłuchiwania filozoficznych dysput. Muza cofa się, spłoszona błyskiem oślepiającego światła. Przedziera się przez zielone krzewy, wracając do zamku. Jej zwiewna, biała suknia, zahacza o zgubne gałęzie i ostre kamienie, rozdzierając bezlitośnie aksamitny materiał. Wychodzi na torfowisko. Szczupłe nogi ma udrapane niechlujnym błotem, nieskazitelnie czyste dłonie pokryte szlamem. Mimowolnie się uśmiecha. Dziewiczy anioł przeistacza się w zgubnego chochlika łaknącego psot i figli. Umorusana rusałka przekracza progi zamku. Woźny przyłapuje ją na niecnym plugawieniu posadzki, ale driada uśmiecha się do niego. Nagie stopy żłobią w korytarzach ślady palców. Nieskrępowana konwenansami muza unosi wysoko głowę. Wybałuszone oczy natrętnych gapiów śledzą jej każdy krok. A nimfa namiętnie gestykuluje, z ożywieniem opowiadając o przeżytej przygodzie w Zakazanym Lesie...

Charakter: Driadzie wystarczy podziw do natury. Jest niczym obłąkana nimfa drzewna, pałętająca się po najmroczniejszych zakamarkach leśnej flory, z fascynacją na anielskiej twarzy zrywająca karminowe hiacynty, które namiętnie suszy w pustych butelkach po piwie kremowym i ręcznie zdobionych wazonach. W filigranowych dłoniach skrywa za plecami łuk, gotowa w każdej chwili pozwolić słodkiej mściwości zawładnąć sercem miękkim jak z wosku. Wokół nimfy rozsądek zatacza błędne koło, nierzadko ignorowany napierając ze zdwojoną siłą, skutecznie otrzeźwiając myśli i nadając im chłodnej barwy sinoniebieskiego cyjanu. Abstrakcja włada jej zagubioną duszą pośród targanego sztormem morza. Jest latarnią morską wskazującą drogę zbłąkanym rybakom, którym nie udało się znaleźć dobrego miejsca połowu. Namolny altruizm niestrudzenie niesie za sobą pasma nieprzyjemnych konsekwencji. Wrażliwa na ludzkie cierpienie nimfa wyciąga pomocną dłoń, niczym sędziwy mędrzec snując szereg akuratnych algorytmów, zuchwale sprawdzając się w roli dyktatora i wodza. Driada kręci ostentacyjnie głową, brutalnie ściągnięta z kłębiastych obłoczków chmur na ziemię. Ta władcza i emfatyczna apodyktyczność przywołuje na twarze kamratów pobłażliwe uśmiechy, skłania owładnięte złością usta do wyrzucania plugawych wymiocin werbalnych. Muza odchodzi z dumnie podniesioną głową, cierpienie zaś tlić w ciele w ustronnym miejscu, nie pozwalając rozbisurmanionej rzeszy rozbić na kanciaste kawałki jej porcelanowego serca. Z wdziękiem i gracją zjednuje sobie grono zaufanych powierników, kompanów zaś raczy obdarzać rozkosznymi pochlebstwami przesiąkniętymi egzaltacją. Wyrazistość i ekspresyjność czyni z niej duszka leśnego, złaknionego figlów chochlika z ciągotami do lekkodusznego wdrapywania się na szczyty rozłożystych koron drzew, podziwu łona natury i czarowania taktem oraz urokiem osobistym bratniej duszy. Jest rebeliantką walczącą o wyższe dobro, z nadzieją i uporem dążącą do jasno wytyczonego celu, swą szlachetną postawą wzbudzającą podziw i fascynację. Nagina karku dla bliskich jej druhów, borykając się z rutyną codzienności i beznadziejnymi, przyprawionymi nikczemnością złymi podszeptywaniami losu. Do drzwi absurdalnego umysłu nimfy raptownie i niespodziewanie wdziera się natchnienie. Muza pieczołowicie dziękuje Merlinowi za iskrę bożą, z zapałem podchodzi do plecenia filozoficznych rozkmin, lirycznego pociągania pędzlem po chropowatej powierzchni płótna oraz prawienia wydumanych poematów. Jej życiem rządzi ambiwalencja i chaos, rozchwianie emocjonalne gmatwa skrupulatną analizę i chłodną kalkulację. Targają nią sprzeczne emocje, nimfa nie radzi sobie z ich natłokiem - wtenczas udaje się do lasu, gdzie czarowne stworzenia podążają jej tropem. Krzyczy. Z jej małych ust wydobywają się pełne ordynarności słowa, które plugawią serce czyniąc je oziębłym. Nimfa jest neurotyczna i przewrażliwiona, często wybucha niekontrolowanym amalgamatem ciężkich metali. Jest roztańczonym narwańcem pośród spokojnych flegmatyków, towarzyskich sangwiników, perfekcyjnych melancholików i energicznych choleryków. Jest indywidualistką, którą ciężko obić w jakiekolwiek ramy obrazu określonej społeczności. Potępia segregację albo wrzucanie wszystkiego do jednego worka. Nieskrępowana konwenansami nie stroni od zuchwałych, przesączonych zadziornością ciętych ripost, których celem jest prowokacja i wyrażenie własnych poglądów. Driada jednak nie chce zwracać niczyjej uwagi, woli egzystować na uboczu (na uboczu, nie w kącie). Bezlitośnie gani osoby podążające za pozbawionym kręgosłupa moralnego tłumem, będące echem cudzej melodii. Och, duszek drzewny tak bardzo nie znosi konformizmu, elastyczności i hipokryzji... Driada zaślepiona szczytnymi ideałami w swej naturze ma rytuał porywania się z motyką na słońce, obcesowo zaś pozbawiona anielskich skrzydeł zderza się z twardym gruntem z marsową miną. Usilnie walczy z sztampową trywialnością, starając się świat pomalować na żółto i na niebiesko. Jest estetką i wybitną znawczynią oraz koneserką piękna, choć jej bystre oczy sięgają głębiej. Wdzierają się w zakamarki duszy kamrata, skupiając swą uwagę na nazbyt chwalebnych cechach, uwypuklając je znakomicie, nadając intensywniejszych barw. Widzi w człowieku to, co pragnie. Nierzadko jest zaślepiona czyimś amokiem, nie zważając na przykre i gorzkie owoce braku rozsądku i racjonalizmu. Żywiołowość przeplata się z impulsywnością, oddając w pełni lustrzane odbicie zagubionej i nieco obłąkanej rusałki przechadzającej się pośród bladoróżowych kwiatów. Nimfa ma słabości do koloryzowania rzeczywistości i wyniosłej egzaltacji, która poniekąd rani bliskie jej osoby. Driada jednak z ufnością i szczerym smutkiem podchodzi do udręczonej duszy, głaszcząc ją po włosach, przepraszając za niewyszukane słownictwo i kiepskie obyczaje. Ból tak bardzo kaleczy jej psyche, że pogrąża się w niemej rozpaczy. O tak... nimfa jest przewrażliwiona i czułostkowa. Kiedy łaknie poczucia bliskości, staje się czarującą kokietką z wysublimowanymi manierami i tradycjami. W muzie migocze jednak cnotliwość. Nie chce wdawać się w burzliwe romanse, choć, rzecz jasna, śni o księciu wspinającym się dla niej na szczyt Wieży Astronomicznej... Leśny duszek pospiesznie zagarnia do rozerwanej torby obszerne woluminy. Jest wielką niezdarą, która właśnie poślizgnęła się na schodach i masuje obolałe kończyny. Stara się ukryć swój kobaltowy notes, w którym aż roi się od wyimaginowanych postaci łaknących szczęścia oraz absurdalnych noweli wywołujących uśmiech na twarzy. Puste kartki wypadają z zeszytu przybrudzonego akwarelami, pędzle zaś spięte różową gumką-recepturką fikuśnie zamiatają swym włosiem brudną posadzkę. Niewykrywalne zaklęcie zmniejszająco-zwiększające czyni z kopertówki podręczny plecaczek nadziewany fantazyjnymi księgami. Życie driady jest słodką idyllą.
Lily to kaznodzieja. Wygłasza kazania, poucza, snuje mądre rady... jest pyłem nieporównywalnym wielkością do całego świata. Ale znaczenie tego pyłu jest ogromem dla ludzkości.
Słowa, słowa, słowa... Reszta jest milczeniem. Nimfy zawsze otaczają się enigmatycznością.

Historia postaci: Z pewnością ciekawa, ale... czy można ją ubrać w kilka słów? Lata dzieciństwa wspomina z rozkoszą. To wtenczas niefrasobliwie bawiła się z Tunią na placu zabaw, odnajdując w starszej siostrze oparcie. Ten etap życia został gwałtownie zamknięty, gdy wkroczyła do nowego, magicznego świata, prowadzona przez Severusa. Świata pełnego kubków gryzących w nos i mydełek z żabiego skrzeku. Poznała w nim szubrawych Huncwotów, którzy wyraźnie nadszarpali jej już i tak źle nastrojone nerwy... Teraz włączyła się w wir walki. Weszła na ring z zaciętym wyrazem twarzy i pragnie zwycięstwa. Nie może przecież dopuścić do zgładzenia ludzkości przez szkaradnego czarnoksiężnika...

Zdjęcia w profilu zostały użyte za zgodą Rockie Nolan : )
avatar
Lily Evans
Prefekt

Liczba postów : 16
Join date : 19/08/2010
Skąd : Manchester

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach